Przełożone o rok mistrzostwa Europy po raz pierwszy odbędą się w aż 12 krajach Starego Kontynentu. Pierwotnie miało ich być więcej, ale trzynastka okazała się pechowa.

Mistrzostwa Europy bez Brukseli

Na liście organizatorów Euro 2020 pierwotnie figurowała też Bruksela. Stolica Belgii miała być jednym z dwóch miast, obok węgierskiego Budapesztu, który wybuduje nowy stadion specjalnie na ten turniej.

Mecze ME 2020 przy legendarnym Heysel

Jego koncepcja architektoniczna i wizualizacja robiła niesamowite wrażenie, zwłaszcza że światło dzienne ujrzała już w 2014 roku. Obiekt miał się nazywać „Eurostadion”, z pojemnością trybun wynoszącą ponad 62 tysiące widzów. Zakładano, że prócz reprezentacji Belgii, docelowo stanie się też domem najlepszego klubu w kraju, Anderlechtu Bruksela. Miał stanąć na parkingu „C” dawnego legendarnego stadionu Heysel, na którym w 1985 roku przy okazji finału Ligi Mistrzów między Liverpoolem a Juventusem doszło do zamieszek, w wyniku których zginęło 39 osób. Już w grudniu 2017 roku Belgia straciła jednak prawo do współorganizacji Euro 2020. Taką decyzję podjął Komitet Wykonawczy UEFA, widząc brak postępu w pracach i trudności nawet z uzyskaniem pozwolenia na budowę stadionu, który stał się przedmiotem politycznych przepychanek. Odpowiedzialny za inwestycję był samorząd Brukseli, ale kluczowe decyzje musiały być podejmowane z flamandzkim Grimbergen, jako że obiekt miał stanąć na terenach ze skrzyżowania Walonii i Flamandii. Ostatecznie Flamandia wydała negatywną decyzję dotyczącą pozwolenia na budowę, podnosząc argumenty, że powierzchnia stadionu będzie dwukrotnie wyższa  od zakładanej i zgłaszając obawy że w czasie meczów będzie on paraliżował okolicę. Z realizacji projektu ostatecznie odstąpiono w 2018 roku.

Wypas na stadionie Wembley w Londynie

stadiony euro 2020

UEFA postanowiła na Euro zastąpić Brukselę nie żadnym nowym miastem – aspiracje zgłaszało walijskie Cardiff czy szwedzki Sztokholm – ale tym, które prawo do współorganizacji turnieju już miało, czyli Londynem i Wembley. Tym samym, ma to być okręt flagowy całego turnieju. Zamiast planowanych trzech meczów – półfinałów i finału – odbyć ma się tam aż siedem! Wembley wskoczyło w buty Brukseli, która – podobnie jak 11 innych organizatorów, pomijając Londyn – miała zorganizować cztery mecze. Po trzy fazy grupowej oraz jednym fazy pucharowej (1/8 albo 1/4).

Perełka EURO 2020 w Budapeszcie

To znany obrazek: kraj lub dwa kraje otrzymują prawo do organizacji turnieju i ruszają z budowami stadionów. Kojarzymy taką sytuację doskonale z Euro 2012, zorganizowanego przez Polskę wspólnie z Ukrainą. Po fiasku projektu brukselskiego Eurostadionu, na Euro 2020 (a właściwie – 2021) nowy obiekt będzie tylko jeden. W Budapeszcie, stolicy Węgier. Stadion „Puskas Arena”, na cześć legendarnego piłkarza i trenera Ferenca Puskasza, wicemistrza świata 1954 i złotego medalisty igrzysk olimpijskich 1952, oddany do użytku został w 2019 roku. Pomieści 67 tys. widzów, budowano go od 2017 roku. Kosztował zawrotnie około 100 biliardów forintów (300 mln euro, 1,3 mld złotych). Na razie rozegrano na nim tylko symboliczny mecz otwarcia, towarzyski, w którym Węgrzy ulegli 1:2 Urugwajowi. A na Euro… Mają na kogo czekać. Budapeszt organizuje grupę F wraz z Monachium, trafili do niej prócz Niemców także Portugalczycy i Francuzi. Niezależnie od tego, kto zostanie do tego towarzystwa dokooptowany z barażu, i tak można Węgrom takiego losowania zazdrościć. 
Prócz Budapesztu i Londynu, Euro odbędzie się także w Rzymie, Baku, Kopenhadze, Petersburgu, Bukareszcie, Amsterdamie, Glasgow, Dublinie, Bilbao i Monachium. O organizację aplikowało jeszcze 13 innych miast, w tym Warszawa i Chorzów, ale bez powodzenia.