Reprezentanci Polski zaszczepią się przed Euro 2020

Szczepienia EURO 2020

To już pewne. Rozporządzenie przyjęte w połowie kwietnia przez Radę Ministrów przewiduje, że piłkarze reprezentacji Polski przygotowujący się do udziału w finałach mistrzostw Europy zostaną zaszczepieni przeciwko koronawirusowi. 

Namiastkę tego, co mogłoby dziać się w czasie finałów Euro 2020, przeżyliśmy wszyscy przy okazji trzech marcowych meczów reprezentacji Polski – z Węgrami, Andorą i Anglią w ramach eliminacji mistrzostw świata Katar 2022. To była karuzela testów, spekulacji, pozytywnych wyników. Z powodu zakażenia z obiegu wypadli Mateusz Klich, Kamil Piątkowski, Łukasz Skorupski czy… rzecznik prasowy Jakub Kwiatkowski, do ostatnich godzin trwała też walka o to, by na Wembley mógł wystąpić Grzegorz Krychowiak, którego wynik testu okazał się pozytywny, choć teoretycznie nie było to możliwe, bo niedawno przechodził covid i w jego organizmie są przeciwciała.

Krychowiaka skutki uboczne

Krychowiak ostatecznie z Anglikami zagrał – i to na bardzo dobrym poziomie – a sam jest już po pierwszej dawce szczepionki na koronawirusa. Śmieje się, że skutki uboczne odczuli… rywale, bo krótko po wykonaniu szczepienia w meczu Lokomotiwu Moskwa z FK Rostów strzelił gola i zaliczył asystę. Tak jak Krychowiak, przed finałami UEFA Euro 2020 zaszczepić będzie mogła się cała reprezentacja Polski. Taka jest decyzja rządu, której konsekwencją jest przyjęte rozporządzenie Rady Ministrów w tym zakresie.

– Mówiliśmy oficjalnie, że dobrze byłoby się zaszczepić. Ta inicjatywa PZPN, szalenie pozytywna, została wsparta też przez Polski Komitet Olimpijski. Sportowcy dbają o nasze samopoczucie, powodują to, że dzieci się z nimi identyfikują, chcą uprawiać sport, mają swoich idoli – mówi Zbigniew Boniek, prezes PZPN.

Duma, a nie wstyd

Tempo szczepień w Polsce jest na tyle sprawne, że trudno nawet stawiać zarzut natury moralnej, iż są osoby bardziej potrzebujące tego niż piłkarze. Zgoda, są, ale na początku maja rejestrować się mogli już nawet młodsi niż 30-latkowie.

– Nie mamy się czego wstydzić. Powiem więcej – powinniśmy być dumni, że jako kraj chcemy zaszczepić polskich sportowców, reprezentujących nas w międzynaroidowych zmaganiach. To bardzo fajny, bardzo mądry ruch, który pokaże zarazem wszystkim, że jedyną możliwością, by wygrać z pandemią, jest zaszczepienie, zyskanie odporności. Uważam, że wielu sprotowców z tego skorzysta. To rzecz dająca psychiczną siłę – dodaje prezes Boniek.

Jedna dawka

PZPN zastrzega, że szczepienia będą dobrowolne, ale z federacji płyną zarazem sygnały, że chętni do przyjęcia szczepionki są w zasadzie wszyscy. Proces ten miałby odbyć się na samym początku zgrupowania w Opalenicy, do której kadrowicze zjadą 24 maja i tam przygotowywać się będą do meczów towarzyskich z Islandią i Rosją oraz finałów Euro 2020. By było sprawniej, ma być użyty preparat firmy Johnson & Johnson, czyli ten niewymagający dwóch dawek, a jedyny obecnie na naszym rynku jednodawkowy. Nie zmienia to faktu, że reprezentacja funkcjonować będzie w sanitarnym reżimie i będzie regularnie testowana. – Dziękuję rządowi za tę decyzję. Dzięki niej sportowcy będą pewniejsi swoich ciał, organizmów i wierzę, że dadzą nam wszystkim większą satysfakcję na Euro, igrzyskach olimpijskich. Gramy razem, sport nas łączy i niech tak zostaje – podkreśla Zbigniew Boniek. Zaszczepiona będzie nie tylko piłkarska reprezentacja Polski, ale także kadra olimpijska przygotowująca się do igrzysk w Tokio.

By admin